Przejdź do treści
wtorek, 28 lipca 2026 Kołobrzeg · 18°C · morze 20°C
tkk2026
Dodaj ogłoszenie
Aktualności Miasto Przyszłość dawnej elektrowni „Marona”.…
Miasto

Przyszłość dawnej elektrowni „Marona”. Miasto kupi zabytkowy kompleks?

Podczas spotkania prezydent Kołobrzegu z przedstawicielami klubów radnych i radnymi niezależnymi omówiono ofertę zakupu dawnej „Marony” – zabytkowego kompleksu dawnej elektrowni miejskiej o powierzchni blisko 5 tys. m², którego stan techniczny systematycznie się pogarsza. Temat komentujemy z Jackiem Woźniakiem z klubu radnych Wspólnoty Samorządowej w Radzie Miasta.

Piotr Rybczyński (Radio Kołobrzeg): Pojawia się szansa pozyskania nowego zabytku, który znajduje się w złym stanie technicznym i niestety niszczeje. Mowa o dawnej elektrowni „Marona” – to prawie 5 tysięcy metrów kwadratowych w samym centrum miasta. Pytanie, czy to słuszny kierunek i czy jako radny poprze pan tego typu inicjatywę? Zapewne diabeł tkwi w szczegółach.

Jacek Woźniak (Klub Radnych Wspólnota Samorządowa): Zdecydowanie, diabeł tkwi w szczegółach. Bardzo ważnym argumentem w tej dyskusji jest to, że mówimy o obiekcie wpisanym do wojewódzkiej ewidencji zabytków. To zabytek zlokalizowany w centrum miasta, który niszczeje i którym musimy się zająć, choćby ze względu na przepisy nakładające na miejskiego konserwatora zabytków obowiązek interwencji. Powinniśmy się nim zainteresować także dlatego, że sami właściciele obiektu zwrócili się do pani prezydent z zapytaniem, czy miasto nie chciałoby go przejąć.

Przypomnę, że na tym terenie uruchomiona jest procedura planistyczna, która nigdy nie została zakończona, ponieważ wojewódzki konserwator zabytków słusznie nie chce uzgodnić zabudowy usługowej, która miałaby sąsiadować z elektrownią. Z drugiej strony wydane są warunki zabudowy dopuszczające tam usługi, ale ta decyzja z jakiegoś powodu nie jest konsumowana. W projekcie planu ogólnego jest to strefa usługowa i to ważna informacja, bo jeśli miasto miałoby przejąć ten obiekt, musimy wiedzieć, na jakie cele będziemy mogli go przeznaczyć. Kwoty na razie nie będę zdradzał – została ona rzucona dość luźno, a gmina i tak musi opierać się na oficjalnej wycenie sporządzonej przez biegłego rzeczoznawcę. Taki operat będzie przygotowywany.

Piotr Rybczyński: Będzie operat, jeżeli radni dadzą sygnał pani prezydent, że może podjąć działania w tym kierunku. Pan da taki sygnał?

Jacek Woźniak: Jesteśmy umówieni na dyskusję w ramach klubów radnych. Szanuję poglądy moich koleżanek i kolegów, dlatego na ten moment mogę mówić wyłącznie o swoim zdaniu, a nie o stanowisku całego klubu.

Osobiście powiem, co mnie przekonuje do podjęcia tych rozmów. Po pierwsze, obiekt jest bardzo duży i ze względów konstrukcyjnych ma odpowiednie warunki, by dostosować go do zróżnicowanej działalności. Po drugie, od dłuższego czasu mówi się, że to fantastyczne miejsce na zlokalizowanie części miejskiej działalności kulturalnej. Mamy Regionalne Centrum Kultury i Adabar, ale taki dodatkowy obiekt w samym centrum bardzo by się przydał. Już w czasach, gdy byłem wiceprezydentem, wiedzieliśmy, że RCK nie mieści się w swoich murach z działalnością merytoryczną.

Gdybyśmy odpowiednio przeprojektowali „Maronę”, znalazłoby się tam miejsce chociażby na działalność wystawienniczą, bo takich przestrzeni mamy w Kołobrzegu za mało. Chętnych do prezentowania swojej twórczości jest mnóstwo, a na wystawy trzeba się umawiać z rocznym wyprzedzeniem.

Piotr Rybczyński: Czyli budynek z potencjałem, ale wymagający ogromnych nakładów.

Jacek Woźniak: Kolejny argument, który do mnie przemawia, to niesamowita wartość historyczna tego budynku. Plułbym sobie w brodę, gdybym przeszedł obok niego obojętnie, tym bardziej, że kwota pojawiająca się przy samym zakupie nieruchomości, w mojej ocenie nie jest zbyt wysoka. Jedyne, co faktycznie może martwić, to czy w przyszłości będzie nas stać na doprowadzenie go do świetności.

Uważam jednak, że przy odpowiednim nadzorze konserwatorskim można zachować bryłę obiektu jako pomnik historii naszego miasta, a całe wnętrze zaaranżować nowocześnie. Nie wykluczałbym nawet wpuszczenia tam jakiejś formy działalności komercyjnej. Jeżeli większość radnych da zielone światło, pani prezydent spotka się z właścicielami. Zapewniono nas też, że radni będą mogli ponownie wejść do obiektu i go obejrzeć.

Musimy mieć jednak pełną świadomość rozłożenia tego w czasie. Przejęcie nieruchomości i opracowanie dokumentacji projektowej mogłoby nastąpić jeszcze w tej kadencji. Jednak samo fizyczne zainwestowanie w budynek to już wyzwanie dla naszych następców – to oni musieliby rozstrzygać o ostatecznym kształcie inwestycji i o zlokalizowanych tam funkcjach.

Piotr Rybczyński: Odniósł pan wrażenie, że pani prezydent jest zdecydowana na ten krok?

Jacek Woźniak: Miałem wrażenie, że pani prezydent zaryzykowałaby i podjęła ten temat. Mnie z kolei mocno interesowały funkcje wpisane w projekt planu ogólnego i otrzymałem zapewnienie, że przewidziano tam strefę usługową, w której mieściłyby się elementy, o których wspomniałem.

Chcę tu jednak powiedzieć bardzo wyraźnie: gdybym miał dać zielone światło dla przejęcia tego zabytku i przeznaczenia go dla mieszkańców, apelowałbym i zrobiłbym wszystko, by wyeliminować z tego terenu inną zabudowę usługową. Kompletnie nie wyobrażam sobie, by tuż obok stanął hotel, apartamentowiec czy coś podobnego – a niestety decyzja o warunkach zabudowy obecnie to dopuszcza. Jeśli zapadnie decyzja o zakupie, będę wnioskował o dokończenie procedury planistycznej z jednoczesnym wyeliminowaniem inwestycji, które zniweczyłyby wyeksponowanie naszego zabytku. Nie dopuszczam myśli, by zabytkowa elektrownia była tylko dodatkiem do nowoczesnego apartamentowca.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy. Pierwszy komentarz czeka na moderację.