Co się dzieje z kasztanowcami w mieście?
Kasztanowce w Kołobrzegu od lat zmagają się z okresową gradacją szkodnika, którego larwy wysysają liście i nadają im niepokojący, chory wygląd. W tym roku jest to szczególnie widoczne. Jaki to ma wpływ na kasztanowce i jak miasto sobie z tym radzi, zapytaliśmy urzędowego eksperta ds. drzew.
W ostatnim czasie mieszkańcy Kołobrzegu coraz częściej zwracają uwagę na fatalny stan zdrowotny miejskich kasztanowców. Za brązowienie i przesuszenie liści odpowiada silna w tym sezonie gradacja szrotówka kasztanowcowiaczka – niewielkiego motyla, którego larwy wyjadają miąższ z wnętrza liści. Szkodnik ten pojawia się cyklicznie od kilkudziesięciu lat, a tegoroczne warunki wyjątkowo sprzyjają jego masowemu występowaniu. Choć obecność szrotówka widocznie osłabia drzewa i sprawia, że owoce są gorzej odżywione, specjaliści uspokajają – atak motyla nie powoduje całkowitego obumierania gatunku . Najbardziej narażone są popularne kasztanowce białe. Z kolei odmiany czerwone rzadziej padają ofiarą szrotówka, choć bywają osłabiane przez choroby grzybowe korzeni. Najmłodsi mieszkańcy mogą być jednak spokojni – osłabienie drzew nie przeszkodzi w tradycyjnym, jesiennym zbieraniu kasztanów. Jedyną w pełni skuteczną i bezpieczną metodą ograniczenia szkodnika pozostaje ciągłe wygrabianie opadłych liści od jesieni do wiosny, a następnie ich palenie, głębokie zakopywanie lub utylizacja w kompostowni. Kasztanowce przybyły na nasze tereny z basenu Morza Śródziemnego kilkaset lat temu i stanowią cenny element miejskiej zieleni . Owoce tych drzew są wartościowym surowcem – skupują je m.in. leśnicy na dokarmianie dzików. Wyciągi z kasztanowca oraz jego kora od lat znajdują również szerokie zastosowanie w medycynie i farmacji. Kasztanowce przetrwały już niejedną falę szkodników i również tym razem specjaliści nie wieszczą ich końca. Wystarczy odpowiednia pielęgnacja i wygrabianie liści, by te cenne drzewa nadal stanowiły ozdobę Kołobrzegu.



