Przejdź do treści
środa, 23 września 2026 Kołobrzeg · 16°C · morze 17°C
tkk2026
Dodaj ogłoszenie
Aktualności Miasto Ocalić świat kołobrzeskich rybaków…
Miasto

Ocalić świat kołobrzeskich rybaków od zapomnienia. „Na falach kultury” odc.4

Kołobrzeg bez rybołówstwa byłby pozbawiony swojego najważniejszego, tożsamościowego tętna. Choć po 1945 roku nad Bałtyk przybyli pionierzy z najróżniejszych zakątków Polski – od Wołynia i Wileńszczyzny, przez Polskę centralną, po Sybiraków – to właśnie ciężka praca na morzu i w portowych przedsiębiorstwach stworzyła nową, pomorską społeczność.

W najnowszej odsłonie audycji „Na falach kultury” muzealnik i nauczyciel Michał Ostrowski oraz historyk Łukasz Gładysiak przedstawiają założenia projektu, który ma ocalić od zapomnienia odchodzący świat kołobrzeskich ludzi morza.

Już od soboty 26 września o godzinie 17:00 przestrzenie historycznej Latarni Morskiej w Kołobrzegu zmienią się w żywe centrum historii rybołówstwa. Zaplanowano cztery interaktywne spotkania:

  1. 26 września – W świecie dawnych ludzi morza: Od pionierskich rejsów kaszubskich rybaków w marcu 1945 roku, przez symbolikę słynnych 17-metrowych kutrów typu B-368, aż po pokazy dawnych ubrań roboczych i ciężkich, skórzanych sztormiaków (na podstawie archiwum ponad 150 historycznych fotografii).
  2. 3 października – Narzędzia ludzi morza: Zaprezentowanie unikalnej kolekcji etnograficznej około 40 ościeni i dawnego sprzętu rybackiego wyłowionego z Parsęty i Bałtyku.
  3. 10 października – Bałtyk na talerzu: Kulisy lokalnej kuchni rybackiej (śledzie, flądrowate, turboty, łososie), a także wspomnienia z rejsów dalekomorskich kołobrzeskich spółdzielni aż po morza polarne.
  4. 17 października – Rybackie „Zero Waste”: Odkrywanie gospodarności dawnych ludzi morza – od garbowania rybich skór i tworzenia igieł czy różniców z ości suma, po przekształcanie narzędzi połowowych w unikalną sztukę ludową (spuścizna kołobrzeskiego artysty i rybaka Henryka Ostrowskiego).

CZĘŚĆ I: ŚWIAT DAWNYCH LUDZI MORZA I WYSPA HISTORII W LATARNI MORSKIEJ

Piotr Rybczyński: Witamy Państwa w kolejnej audycji „Na falach kultury”. Dzisiaj porozmawiamy o kołobrzeskim dziedzictwie rybackim, a naszymi gośćmi są Łukasz Gładysiak oraz Michał Ostrowski. Dzień dobry Panom!

Łukasz Gładysiak: Dzień dobry.

Michał Ostrowski: Dzień dobry.

Piotr Rybczyński: Od najbliższej soboty rozpoczynają się warsztaty w kołobrzeskiej Latarni Morskiej. Można powiedzieć, że wkraczamy na nowe wody, bo Latarnia po raz pierwszy staje się gospodarzem takiej cyklicznej działalności edukacyjnej. Łukaszu, poprosimy o szczegóły.

Łukasz Gładysiak: Przede wszystkim trudno wyobrazić sobie Kołobrzeg bez rybołówstwa i bez wspaniałej historii, która kształtuje się od samego początku istnienia – jeszcze przedlokacyjnego – Kołobrzegu. Rybacy od zawsze byli niezwykle ważną grupą zawodową. W polskim, powojennym Kołobrzegu to rybołówstwo stworzyło nie tylko fundamenty gospodarki, ale stało się kluczowym czynnikiem kulturotwórczym. I właśnie o tym będziemy mówić podczas naszych warsztatów.

Dlaczego warto przyjść? Ponieważ proponujemy spojrzenie na rybołówstwo z zupełnie innej perspektywy. Dzisiaj kojarzymy rybaków głównie z ciężką pracą na morzu – co jest oczywiście prawdzie – ale zapominamy, że kultura rybacka to coś zdecydowanie szerszego. 26 września, podczas pierwszego spotkania pod tytułem „W świecie dawnych ludzi morza”, chcemy porozmawiać o tym, jak to wszystko się zaczęło. Pokazana zostanie praca i codzienne życie rybaka oraz jego rodziny, bo w ten fach wpisane było funkcjonowanie całych domostw. Chcemy zainspirować uczestników i pokazać, dlaczego te tradycje są wciąż ważne dla tożsamości naszego miasta.

Piotr Rybczyński: No właśnie, jak to się zaczęło w polskim Kołobrzegu po 1945 roku? Nie będziemy się tu wgłębiać w dawną historię pruską czy niemiecką – choć też jest fascynująca. Nas interesują pionierskie lata na ziemiach zdobytych.

Michał Ostrowski: Niezwykle ciekawy symbol mamy na naszym plakacie – to kuter typu B-368 nazywany Storem, projektowany na przełomie lat 1946–1947. To 17-metrowa, wspaniała jednostka. Plakat symbolizuje wielkie zachłyśnięcie się Bałtykiem. W okresie międzywojennym Polska miała zaledwie skrawek wybrzeża, a po wojnie otworzyła się szeroka przestrzeń aż po Świnoujście i wyspę Uznam. Pionierzy, którzy przyjeżdżali do Kołobrzegu – mieszkańcy Polski centralnej, Sybiracy, przesiedleńcy z Wołynia i Kresów – często nie mieli wcześniej żadnego kontaktu z morzem. Musieli tego wszystkiego dopiero posmakować i przesiąknąć żywiołem.

Nastąpiło niezwykłe przenikanie kultur: lokalnej kultury pomorskiej z tożsamością ludzi, którzy po raz pierwszy stanęli przed bezmiarem Bałtyku. Wspomniany kuter B-368 to świetny symbol, bo w latach 40. i 50. zaczęto produkować całą serię jednostek. Wiążą się z nimi dramatyczne, a czasem wręcz przerażające historie morskie, które również opowiemy.

Chcemy, aby nasze spotkania miały charakter interaktywny. Będziemy odtwarzać autentyczne stroje robocze rybaków na podstawie archiwalnych fotografii. W zbiorach naszego stowarzyszenia znajduje się ponad 150 ilustracji dokumentujących życie ludzi morza w Kołobrzegu i na całym Pomorzu. Zaprezentujemy m.in. ciężkie, skórzane sztormiaki, które posiadamy w zbiorach. Każdy będzie mógł się przekonać, jak ogromnym trudem była praca w takim ubiorze i jak wielka rewolucja dokonała się, gdy skóra ustąpiła miejsca nowocześniejszym materiałom.

Podczas kolejnych sobót sięgniemy po dawne narzędzia oraz po tradycje kulinarne. Wszak ryby łowi się po to, by je jeść! A na ostatnim spotkaniu, 17 października, zaprezentujemy rybackie Zero Waste – czyli gospodarność i niemarnowanie darów morza w wymiarze kulturowym.

Piotr Rybczyński: Zero Waste to dzisiaj bardzo modne pojęcie, ale w trudnych latach powojennych była to po prostu twarda konieczność i gospodarność, prawda?

Michał Ostrowski: Dokładnie tak. Szacunek do złowionego zwierzęcia i trud jego pozyskania wymagał wykorzystania wszystkiego do końca.

Piotr Rybczyński: Przejdźmy po kolei przez harmonogram. Co czeka nas w środku cyklu?

Michał Ostrowski: „Bałtyk na talerzu” to część kulinarna. Będziemy rozmawiać o gatunkach, które wszyscy znamy i lubimy: śledziach, rybach flądrowatych – zimnicach, głodzicach, storniach – czy o turbocie, nazywanym przez lokalnych rybaków łodziowych „torbutem”. Może trafi się szlachetny łosoś lub troć. Nawiążemy nie tylko do rybołówstwa przybrzeżnego ze skromnych przystani, ale i do kołobrzeskich spółdzielni oraz floty dalekomorskiej. Kołobrzeżanie pływali przecież po wszystkich oceanach świata – od Antarktydy, gdzie poławiano kergulenę, aż po Morze Ochockie.

Sięgniemy też do dawnego rzemiosła: czy rybią skórę da się wygarbować i co można z niej uszyć? Pokazujemy igły z ości czy różance wykonywane z kręgów grzbietowych suma. Zaprezentujemy też niezwykłą kolekcję etnograficzną około 40 ościeni – narzędzi dawniej używanych na rzece Parsędzie. Każdy z tych eksponatów to małe dzieło sztuki z własną historią.


CZĘŚĆ II: OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA ARCHIWUM SPOŁECZNE KOŁOBRZEGU

Piotr Rybczyński: Wracamy do drugiej części audycji „Na falach kultury”. Przypominam, że naszymi gośćmi są Łukasz Gładysiak i Michał Ostrowski ze Stowarzyszenia Hereditas Pomeraniae – Dziedzictwo Pomorza. Rozmawiamy o cyklu spotkań w Latarni Morskiej pod hasłem „Ocalmy świat kołobrzeskich rybaków od zapomnienia”. Czy ten tradycyjny świat odchodzi już powoli do lamusa historii?

Łukasz Gładysiak: Ten świat na naszych oczach znika. Duże rybołówstwo pełnomorskie w Kołobrzegu przestało istnieć, a rybołówstwo przybrzeżne staje się coraz drobniejsze. Gdy organizujemy pokazy w regionie, bardzo często podchodzą do nas mieszkańcy i mówią: „Moja babcia pracowała w sieciarni, mama w przetwórni w Barce, a ojciec pływał na kutrze”. Ryba i morze przewijały się przez kołobrzeskie domy od tysiąca lat. Tę cichą, skromną historię zwykłych ludzi pragniemy wydobyć na światło dzienne.

Piotr Rybczyński: Środowisko rybackie słynie z pewnej hermetyczności i niechętnie dzieli się swoimi emocjami z kimś z zewnątrz. Jeśli nie pochodzi się z rodziny rybackiej, trudno poznać tajniki tego fachu.

Łukasz Gładysiak: To prawda. Dlatego naszym celem jest stworzenie pomostu. Michał sam jest potomkiem kołobrzeskiego rybaka i artysty, pana Henryka Ostrowskiego, który potrafił elementy wyposażenia kutrów i narzędzia rybackie przerabiać na autentyczną sztukę ludową przez duże „S”.

Jako edukatorzy i muzealnicy widzieliśmy niepokojące zjawisko: młodzież wychowująca się nad samym morzem często nie ma pojęcia o morskiej przeszłości własnego miasta i swoich dziadków. Mamy ostatni moment, by połączyć starą tradycję ze współczesnością. Hasło „Szum morza i głos ludu” ma sprawić, by ten głos kołobrzeskich rybaków znów głośno wybrzmiał.

Piotr Rybczyński: Pierwsze lata po wojnie były niewyobrażalnie trudne. Niemcy wycofując się w marcu 1945 roku zniszczyli port i nie zostawili nam floty. Jak wyglądały te początki?

Michał Ostrowski: Niemcy ewakuowali się w popłochu, ale drobny sprzęt i łodzie częściowo pozostały. Polacy mieli ogromny pęd na Bałtyk. Już w marcu 1945 roku do zniszczonego, zajętego przez wojska radzieckie portu w Kołobrzegu przybił pierwszy kuter z Kaszubami i helskimi rybakami. To była wręcz heroiczna opowieść!

Szybko ruszyły polskie stocznie w Darłowie czy Szczecinie. Mało kto pamięta, że słynny żaglowiec Baltic Star był jednym z pierwszych polskich kutrów rybackich zbudowanych tuż po wojnie w Darłowie. W latach 60. wzdłuż kołobrzeskich nabrzeży stały już rzędy charakterystycznych, żółtych kadłubów polskich kutrów. Powstało przedsiębiorstwo PPDiUR „Barka”, z którym związana była niemal każda kołobrzeska rodzina.

Łukasz Gładysiak: Dlatego tak gorąco zapraszamy mieszkańców do Latarni Morskiej. Chcemy połączyć naszą wiedzę badawczą z Państwa osobistymi wspomnieniami, rodzinnymi fotografiami i pamiątkami. Tworzymy Archiwum Społeczne kołobrzeskiego rybołówstwa i liczymy na wspólne spotkania.

Piotr Rybczyński: Czas naszej audycji dobiega końca. Przypominamy: w każdą sobotę od 26 września o godzinie 17:00 widzimy się w kołobrzeskiej Latarni Morskiej! Dziękuję moim gościom: Łukaszowi Gładysiakowi oraz Michałowi Ostrowskiemu.

Łukasz Gładysiak: Dziękuję bardzo.

Michał Ostrowski: Dziękuję i do zobaczenia!

Piotr Rybczyński: Przy mikrofonie był Piotr Rybczyński. Do usłyszenia w kolejnym wydaniu audycji „Na falach kultury” w Radiu Kołobrzeg!

(Foto: Bartosz Janiczek Rekografia)

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy. Pierwszy komentarz czeka na moderację.