Nie milkną kontrowersje wokół powstania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej i zbrodni katyńskiej na kołobrzeskim Skwerze Pionierów. Nasuwa mi się w tym zakresie kilka uwag krytycznych, jak również osobistych refleksji, które doprowadziły mnie do pewnych konkluzji.

 

Dwa tygodnie temu prezydent spotkał się z przedstawicielami Stowarzyszenia Budowy Pomnika Ofiar Zbrodni Katyńskiej i Katastrofy Smoleńskiej w Kołobrzegu: ”Podczas spotkania zaprezentowane zostały koncepcje dotyczące usytuowania pomnika oraz jego wizualizacji” – taką lakoniczną informację przekazał Samorządowy Serwis informacyjny(1). W mijającym tygodniu usłyszałem, iż kołobrzeski starosta jest za budową pomnika na Skwerze Pionierów, o ile taka jest wola mieszkańców(2). Niestety lokalnym włodarzom ten oportunizm może odbić się czkawką.

 

Zatem uporządkujmy pewne fakty. Mieszkańcy nie są za, napiszę więcej - mieszkańcy są przeciw. Przeprowadziłem sondę dokładnie pokazując respondentom palcem miejsce u zbiegu ulicy Walki Młodych z ulicą Sybiraków, w którym według ostatniej wizji pomysłodawców ma powstać pomnik katyńsko-smoleński. Zapytałem ponad trzydzieści osób, z tego cztery osoby były za, reszta w sposób mniej lub bardziej dosadny wyraziła swój sprzeciw (nadmienię tylko, że jeden ze zwolenników nie pochodził z Kołobrzegu, a drugi prawie powalił mnie oddechem). Mam świadomość ułomności statystyki jako metody badawczej (statystycznie idąc na spacerze z psem mamy po trzy nogi), jednak taki wynik daje pewien wymierny ogląd całości. Jaka jest więc wola kołobrzeżan?

 

To, że ktoś lub jakaś niewielka grupa osób czegoś chce, nie znaczy, że w imię politycznych interesów albo nawet politycznej poprawności należy z miejsca to wykonać. Ja i moi koledzy chcielibyśmy, żeby na Skwerze Pionierów stanął pomnik Ozzy’ego Osborne’a. Bez gigantomanii, naturalnej wielkości, nie musi być większy niż Jezus Świebodziński z Widokiem na Tesco, ważne żeby miał codziennie założone takie ubranie, w jakim Ozzy aktualnie występuje. Poroniony pomysł? I co z tego. Jednak zdaję sobie sprawę z jego nierealności oraz garstki osób, która się z nim identyfikuje. No chyba, że jest nas więcej.

 

W jakim celu przeprowadzano późną wiosną wśród studentów wizjonerski konkurs na aranżację urbanistyczną terenów zielonych w prostokącie pomiędzy ulicami: Armii Krajowej, Dworcowej, Walki Młodych i Łopuskiego? Strata pracy młodych ludzi, którzy naprawdę wykazali się inwencją i kreatywnością. Trzeba było od razu zrobić konkurs na pomnik smoleńsko-katyński, jestem przekonany o tym, iż nie wyglądałby on jak tania nagrobna płyta. I tu płynnie przechodzimy do kwestii elementarnego poczucia estetyki i funkcjonalizmu przestrzeni publicznej(3).

 

Naprzeciwko Policji miasto wyburzyło kamienicę na Skwerze Pionierów. Zgodnie ze wstępnymi założeniami magistratu mogłaby tam powstać restauracja bądź kawiarnia z ogródkiem. Z biura prasowego prezydenta usłyszałem informację, iż w miejsu wyburzonego budynku może powstać lokal o takim właśnie przeznaczeniu. Tego, że z widokiem na pomnik smoleński, już nie dosłyszałem. Proponuję nazwać lokal „Pod Smoleńskiem”. A niechby jeszcze tam serwowali kaczkę, pojawiłyby się niewybredne żarty, a później kije z napisem „44 pamiętamy” niechybnie poszłyby w ruch. Bezpośrednie sąsiedztwo pomnika z wybrukowaną drogą o powierzchni 200 metrów kwadratowych z pewnością skłoni gości do głębokiej refleksji. BTW, podczas każdej miesięcznicy byłby zakaz puszczania muzyki? Nagminnie wyprowadzane tam psy również mogą nie poczuć powagi sytuacji. Tak, wiem, psy powinny być wyprowadzane na smyczy, jednak rzeczywistość jest diametralnie odmienna od tej przewidzianej przepisami prawa (pojawia się pytanie - karać za obrazę głowy państwa czy pospolite wykroczenie?).

 

Dlaczego o takich rzeczach piszę? Skwer Pionierów i Plac 18-ego Marca jest niczym Central Park na Manhattanie, spina śródmieście we wszystkich możliwych kierunkach i jakakolwiek światopoglądowa ingerencja w postaci stricte politycznej instalacji zaburzy ten kulturowo-społeczny ład i spokój. Być może komuś na tym zależy. Poza tym piszę o tym dlatego, że mogę. Kiedyś nie wolno było krytykować ani podważać towarzysza Lenina. Teraz odnoszę wrażenie, iż nie wolno mieć wątpliwosci na ten temat. Jednak żadna mieszanina starożytnej mitologii i współczesnej mitomanii, nie wzbudzi we mnie poczucie winy ani nie zmusi do samoograniczenia umysłowego. Nie ja mam zaburzony kompas moralny.

 

Kwestie logiczne, etyczne i moralne, dotyczące łączenia wypadku lotniczego ze zbrodnią wojenną pominę, to temat na odrębny felieton. Nadmienię jedynie, iż bardziej do ofiar katastrofy smoleńskiej pasuje Anna Jantar, która również zginęła w katastrofie lotniczej, niż do ofiar zbrodni wojennej dokonanej przez Rosjan.

 

W sprawie pomnika odwiedziłem Klub Pioniera, rozmawiałem z Zarządem i jego przewodniczącą. Zarówno Pani Prezes jak i Zarząd jest jak najbardziej za powstaniem pomnika. Tylko miejsce zdaniem Zarządu powstania jest niegodne, ponieważ znajdują się na nim dmuchańce, budy, warzywniaki et cetera; in genere jest to miejsce przeznaczone do rekreacji i rozrywki, nie zaś martyrologii. Jedyne godne miejsce znajduje się na kołobrzeskim cmentarzu. Z drobnymi wyjątkami identyfikuję się z tym pogladem.

 

Kolejna kwestia. Nie mi oceniać czy Minister Obrony Narodowej jest regularnym wariatem czy nie jest(4), zdania w tej kwestii są podzielone (vide: odczytywanie apeli smoleńskich podczas uroczystości wszelakich; chęć włączenia lotnictwa cywilnego w ramy narodowej obrony terytorialnej - Putin na samą myśl o zbliżających się szybowcach trzęsie się ze strachu; odznaczanie złotym medalem zasłużonych dla obronności kraju osobników, którzy znają się na wojsku tyle, ile ja na pływaniu synchronicznym). Jednak materia ta stanowi kolejny duży znak zapytania.

 

Wróćmy jednak do Kołobrzegu. Najgorsze jest to, iż propagandowy obelisk, majacy powstać u zbiegu Walki Młodych i Sybiraków nie powstanie po to, aby kogokolwiek uczcić czy oddać pamięć, ale będzie kontynuacją trawiącego państwo niczym złośliwy nowotwór kultu smoleńskiego. Żeby była jasność – nie jestem przeciwnikiem budowy pomnika, jestem przeciwnikiem jego lokalizacji i przyporządkowywania otwartej przestrzeni publicznej jakiejkolwiek ideologii. Pomnik ma powstać za pieniądze społeczne i deo gratia. Mam jednak formalno-prawne wątpliwości co do legalności zbiórki. Tym zagadnieniem zajmę się w przyszłym tygodniu, a o wynikach dziennikarskiego śledztwa z pewnością Państwa poinformuję za pośrednictwem Radia Kołobrzeg.

 

                                                                                                                                                                                 Piotr Rybczyński

 

1.http://www.kolobrzeg.pl/samorzadowy-serwis-informacyjny/1330-lokalizacja-pomnika

2.http://www.miastokolobrzeg.pl/woko-powiatu/13008-tamborski-popiera-budowe-pomnika.html

3.jestem pod wrażeniem czwartego krzesła vis a vis sceny plenerowej RCK-u, autorstwa Wiktora Szostały. Może mi się osobiście podobać lub nie, jednak zainteresowanie turystów jest ogromne.

4.Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Dwóch znanych specjalistów amerykańskich: Prof. R.S. Robins z Instytutu Historii Nauki w Londynie oraz z Uniwersytetu Tulane oraz Prof. J.M. Post z George Washington University wydali książkę „Paranoja polityczna. Psychologia nienawiści”. Książka ukazała się w Polsce przekładem Hanny Jankowskiej (KiW 1999 r.). Skrót definicji choroby: Choroba psychiczna, dla której typowe są usystematyzowane urojenia oraz projekcja osobistych konfliktów, przypisywanych rzekomej wrogości otoczenia; chroniczna psychoza funkcjonalna, rozwijająca się w podstępny sposób. Charakteryzuje się uporczywymi, nie ulegającymi zmianom, spójnymi pod względem logicznym urojeniami, dotyczącymi przeważnie prześladowań albo związanymi z manią wielkości. Siedem elementów paranoi:

1. Podejrzliwość: Podejrzliwość to najbardziej widoczna cecha paranoika. Wciąż szuka ukrytych znaczeń, sygnałów wskazujących na obecność wrogów, o których wie, że go otaczają. Interpretuje swoje spostrzeżenia zgodnie z przyjętymi założeniami i wnioskami.

2. Ksobność: Świat paranoika zaludniają wrogowie, a on sam stanowi ośrodek ich uwagi.

3. Mania wielkości: Aroganckie przekonanie o własnej wielkości pozostaje w bliskim związku z wiarą paranoika, iż jest on centralnym obiektem zainteresowania. Jest pewien swoich racji, nie dopuszcza żadnej różnicy zdań. Zna całą prawdę i żywi swego rodzaju pogardę dla głupców, którzy mają odmienne zdanie.

4. Wrogość: Pierwszą cechą, jaka rzuca się w oczy nawet przy przypadkowym zetknięciu z paranoikiem, jest nie tyle jego przekonanie o spisku czy arogancja, ile generalnie wrogie nastawienie do świata. Paranoik jest wojowniczy i łatwo się irytuje, nie ma poczucia humoru, jest niezwykle wrażliwy na oznaki lekceważenia, kłótliwy, spięty, nastawiony obronnie.

5. Lęk przed utratą niezależności: Paranoik jest wciąż w stanie gotowości. Wciąż jest przygotowany na niespodziewane okoliczności, które określa jako zamach na swoją niezależność lub wolną wolę. Jest w stanie nieustannej wojny z prawdziwymi i wyimaginowanymi przeciwnikami, którzy chcą nad nim zapanować i odebrać mu niezależność.

6. Projekcja: Jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię. Według Zygmunta Freuda, projekcja wynika z normalnej skłonności do przypisywania wewnętrznych stanów i przemian przyczynom zewnętrznym. Na przykład ludzie mało znaczący albo bojaźliwi będą uważać swoich wrogów za nadzwyczajnie licznych i potężnych. Ma to określone implikacje w świecie polityki.

7. Myślenie urojeniowe: Paranoik chroni się przed niemożliwą do zniesienia rzeczywistością, konstruując rzeczywistość zastępczą. Jest ona pocieszeniem dla zranionego ego. Potrzeba podtrzymania pozytywnego wyobrażenia o sobie wyjaśnia, dlaczego tak kurczowo trzyma się przekonania, że jest obiektem spisku. Choć można by się spodziewać, że z ulgą przyjmie wiadomość o nieistnieniu spisku, w rzeczywistości będzie zdruzgotany. Pozbawiłoby go to poczucia własnej ważności. Lepiej być prześladowanym niż ignorowanym.

Udostępnij

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn