Dlaczego Gromek i Dymecka pożerają Bieńkowskiego. Po pierwsze stoi na drodze do walki o prezydenturę. Po drugie, jest bezpartyjnym, nie uwikłanym w układy polityczne samorządowcem.

 

 

 

 Każdy proces rewolucyjny ostatecznie pożera własne dzieci. Obserwacja historyczna, zdefiniowana w okresie Rewolucji Francuskiej (1789) nadal jest aktualna. Obecnie proces pożerania, możemy obserwować w Kołobrzegu. Henryk Bieńkowski, który był pierwszym prezydentem wolnego Kołobrzegu (1990), jest pożerany przez prezydenta Janusza Gromka (2006) i przewodniczącą RM Wiolettę Dymecką (2014). Wszystkich wydała jedna transformacja systemowa (1990), czyli Polska Rewolucja.

 

Dlaczego pożerają Bieńkowskiego. Po pierwsze stoi na drodze do walki o prezydenturę. Po drugie, jest bezpartyjnym, nie uwikłanym w układy polityczne samorządowcem. Zarówno w przypadku Gromka (PO) jak i Dymeckiej (wpływy SLD), Bieńkowskiemu, żadna partia nie może rozkazać, ani zagrozić wycofaniem poparcia. Po trzecie, Bieńkowski jest starszy - za jego I kadencji objawił się zarówno Gromek jak i Dymecka. Dymecką wręcz Bieńkowski wypromował. Można powiedzieć łagodnie, że teraz uczniowie chcąc prześcignąć mistrza, czy też, że jest to konflikt pokoleniowy. Ostrzejsza definicja mówi o młodszych, zdolniejszych ojcobójcach.

 

PO ma idealne pole by ogłosić, swojego kandydata na prezydenta miasta. Przedpole wypalone, kruki szarpią ciała. Każdy kto wjedzie na pole bitwy ogłosi się panującym, bez specjalnego wysiłku. Jest jeszcze zdrajca, który wydał Bieńkowskiego na żer, ale zdrajcy nigdy nie zostają zwycięzcami. Historia zapisuje ich imiona, na tym koniec. Rola podła ale czasem konieczna.

 

Czy PO wykorzysta tę szansę? Według mnie nie. Partia nie ma jednego kandydata na prezydenta. Janusz Gromek, jak każdy rządzący oprócz sukcesów, odnotował kilka znaczących porażek i te będą mu ciążyć, nowe czekają w kolejce. Tomasz Tamborski, ma dziś za słabą pozycję, by ogłosić swoją wyższość nad prezydentem a w tym rozdaniu kompromisów nie ma. Król może być jeden. Jest oczywiście, jakaś mała szansa, że pożerany Bieńkowski, wyrwie się z rąk oprawców, oskarży zdrajców i wróci na poprzednią pozycję ale na to potrzebny jest czas. Nim Bieńkowski wyleczy rany, miasto zapomni o co w tym sporze chodziło. Wiadomo, że polityka nie znosi pustki.

 

Pragmatycznym oczekiwaniem samorządu jest, by miał on dobre powiązania z władza państwową. Zatem PiS? Jedyną osobą, którą w tej chwili ta partia mogłaby wystawić na prezydenta miasta ze swoim poparciem jest Henryk Carewicz. Prawa ręka europosła Czesława Hoca na Kołobrzeg, radny wojewódzki, bez widocznych zależności, utożsamiany z lokalną przedsiębiorczością, z czystą kartą i teczką (jak to w PiS-ie bywa). Kołobrzeg mógłby uwierzyć w Carewicza, gdyby europoseł Czesław Hoc, wykorzystał - to, jak się rzekło wcześniej - puste, wypalone przedpole i pozwolił wykiełkować roślince nadziei.

 

Nadal przecież mimo, że w Polsce rządzi PiS w Kołobrzegu rządzi PO. Dobra zmiana, będzie dopiero w pełni widoczna, gdy zmieni się mentalność w rządzeniu w miastach. Tu nadal obowiązuje partyjny klucz przydatności dla partii a nie dla mieszkańców. Oczywiście - odpowiesz, Czytelniku, przecież PiS to także partia, i także będzie używać partyjnego klucza. Tak, - ale przez ten krótki czas zmiany, na chwilę trzeba będzie otworzyć drzwi i okna i wtedy wpadnie świeże powietrze. To już wystarczy by ożywiły się głowy, by powstały nowe inicjatywy, pomysły i by chciało się znowu żyć. Tylko tyle.

 

Ale wiadomo, partia, procedury, zatwierdzania, zebrania, listy, zebrania nocne i oficjalne, analizy, przypuszczenia w końcu plotki i na końcu jakaś wymęczona propozycja. Scenariusz powyższy, to spekulacja. Hoc nie poda kandydata, sam Carewicz powie zapewne, że to za wcześnie na takie posunięcia i pozostanie nam, nudna obserwacja, przewidywalnych posunięć istniejącego układu. Czyli pożerania Bieńkowskiego, tupania nogą przez Dymecką - ja, chcę być prezydentem, przyczajonego Tamborskiego i radosnego na to wszystko Janusza Gromka. Smacznego.

 

JB

 

 

Udostępnij

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn